Najprostszym sposobem jest zrobienie przecieru. Moja babcia zawsze ma go pełną piwnicę i często kiedy ją odwiedzam podbieram trochę z zapasów. Pomidory możemy spażyć i zdjąć skórkę lub po prostu pokroić na małe kawałki i wrzucić do garnka na rozgrzany olej. Solimy i podsmażamy aż się rozpadną, a następnie przecieramy przez sito drewnianą łyżką lub jeśli jesteśmy leniwi zwyczajnie blendujemy (jednak wtedy zostaną w nim pestki, które mogą dodać trochę goryczki). Dodajemy ok. pół łyżki cukru na każdy kilogram pomidorów i doprowadzamy ponownie do wrzenia. Wlewamy do dokładnie wymytych i sparzonych słoików i obracamy do góry dnem, aby się zawekowały.

     Wystarczy dodać cebulę, czosnek, oregano lub bazylię i mamy gotowy sos do makaronu, bazę do pizzy lub zupy. Ogólnie możecie go dodać tam, gdzie dodalibyście świeże pomidory, gdyby były dostępne. Na pewno lepiej jest chwilę postać przy garach i zabezpieczyć się na zimę, ponieważ importowane pomidory nie mają ani smaku, a już na pewno zapachu nie wspominając o procesach, które musi przejść, aby dotarł do naszego kraju jeszcze zjadliwy.